Dawno temu, starsi z małej polskiej wioski szeptali o prastarej legendzie, o której prawie wszyscy zapomnieli.

Wierzyli, że raz na sto lat gdzieś w głębi lasu pojawia się magiczne bursztynowe pióro. Ten, kto je znajdzie, zostanie wybrany na niezwykłą podróż – ale tylko pod warunkiem, że jego serce będzie przepełnione dobrocią, a nie chciwością.
Większość ludzi szukała skarbów.
Niektórzy szukali magii.
Ale nikt nigdy nie znalazł pióra.
Pewnego spokojnego letniego poranka ośmioletnia Zosia wędrowała po wsi, zbierając polne kwiaty dla swojej babci. Nie szukała niczego niezwykłego.
Wtedy…
Coś złotego migotało pod paprocią.
To nie był kwiat.
To nie był motyl.
To było lśniące bursztynowe pióro, ciepłe w dotyku, jakby żywe.
W chwili, gdy Zosia je podniosła, cały las zapadł w dziwną ciszę.
Ptaki przestały śpiewać.

Wiatr ucichł.
Nawet liście zdawały się zastygnąć w bezruchu.
Wtedy tysiące maleńkich złotych światełek wzbiło się z ziemi niczym unoszące się gwiazdy.
Z pośród jaskrawego światła wyłonił się wspaniały biały bocian ze skrzydłami, które lśniły niczym promienie słońca na bursztynie.
Ptak spojrzał Zosi prosto w oczy.
Bezszelestnie, powoli zawrócił i poleciał głębiej w prastary las.
Zaciekawiona Zosia podążyła za nim.
Im głębiej lecieli, tym dziwniejsze stawało się wszystko.
Kwiaty kwitły wszędzie, gdziekolwiek stanęła.
Malutkie jeże wyglądały zza krzaków.
Przyjazne lisy cicho obserwowały jej przejście.
Motyle pokryły niebo niczym kolorowy śnieg.
Wtedy…
Bocian wylądował obok najstarszego dębu, jaki Zosia kiedykolwiek widziała.
W jego ogromnym pniu ukryte były lśniące bursztynowe drzwi.
Gdy tylko Zosia podeszła bliżej, pióro w jej dłoni zaczęło świecić jaśniej niż słońce.
Magiczne drzwi powoli otworzyły się same.
Za nim rozciągało się niesamowite królestwo unoszące się nad złotymi chmurami.
Bursztynowe zamki lśniły na horyzoncie.
Kryształowe rzeki płynęły po niebie.
Przyjazne smoki krążyły wokół ogromnych tęcz.
Dzieci śmiały się, gdy nad głowami unosiły się świecące lampiony.
Wyglądało to jak najszczęśliwsze miejsce na świecie.
Ale gdy Zosia się uśmiechnęła…
Usłyszała cichy płacz.
Odwracając się, zauważyła przestraszoną małą sowę uwięzioną pod powaloną gałęzią drzewa w pobliżu wejścia.
Spojrzała na magiczne królestwo.
Potem znów na sowę.
Bez namysłu Zosia położyła świecące piórko na ziemi i rzuciła się na pomoc.
Ostrożnie uniosła ciężką gałąź.
Malutka sowa rozpostarła skrzydła i poleciała.
W tym właśnie momencie…

Bursztynowe pióro rozbłysło jasnym złotym światłem.
Niebo zaczęło drżeć.
Zamki zaczęły świecić coraz jaśniej.
Biały bocian nagle przeobraził się w ogromne stworzenie wykonane w całości z żywego bursztynu.
Jego oczy lśniły jak gwiazdy.
Uśmiechnął się łagodnie do Zosi…
…a potem przemówił po raz pierwszy.
„Zdałaś Pierwszy Test”.
Zanim Zosia zdążyła odpowiedzieć…
Ziemia pod magicznym królestwem zaczęła drżeć.
Daleko za lśniącymi zamkami…
Gigantyczny cień powoli unosił się za górami.
Dwoje ogromnych, lśniących oczu otworzyło się w ciemności.
Tajemnicze stworzenie wyszeptało tylko cztery słowa:
„Prawdziwa przygoda zaczyna się teraz…”
Ekran natychmiast zrobił się czarny.
Nikt nie odkrył, kto – ani co – czekało za górami.
