Mój zięć i jego żona namówili mnie i mojego męża na opiekę nad dziećmi – więc daliśmy im posmakować ich własnego lekarstwa

MÓJ Z-UŁ I JEGO ŻONA OSZUKALI MNIE I MOJEGO MĘŻA, ŻEBY ZOSTALI OPIEKUNAMI — WIĘC ODPOWIEDZIELIŚMY IM TYM SAMYM.

Mój zięć i jego żona namówili mnie i mojego męża na opiekę nad dziećmi – więc daliśmy im posmakować ich własnego lekarstwa

Mój mąż Mark i ja jesteśmy małżeństwem od ponad 20 lat. Zawsze staraliśmy się być dobrymi teściami i utrzymywać pozytywne relacje z synem Marka (którego wychowywałam, odkąd był nastolatkiem) i jego żoną.

“Powinniśmy coś przynieść?” zapytałam Brittany przez telefon.
“Po prostu siebie,” odpowiedziała wesoło. “Mamy wszystko pokryte.”
W dniu grilla przyjechaliśmy do ich domu na przedmieściach, trzymając butelkę wina, mimo zapewnienia Brittany, że nie musimy nic przynosić.

Drzwi frontowe były otwarte, więc weszliśmy, wołając przy wejściu.
„Cześć? Tyler? Brittany?” zawołał Mark.
Salon był w chaosie. Puste butelki po piwie i zużyte talerze papierowe zalegały na stole kawowym. Wyglądało na to, że impreza już się skończyła.

Słyszeliśmy śmiechy dochodzące z kuchni. Podążając za dźwiękiem, znaleźliśmy Tylera, Brittany i około sześciu ich przyjaciół zgromadzonych wokół wyspy w kuchni, trzymających drinki.
„Jen! Tato! Udało się,” powiedział Tyler, ale coś w jego tonie wydało mi się dziwne.
Rzuciłam okiem dookoła, zauważając, że wszyscy mają na sobie kurtki i trzymają torebki. Jedna para już zmierzała w stronę tylnego wyjścia.

Mój zięć i jego żona namówili mnie i mojego męża na opiekę nad dziećmi – więc daliśmy im posmakować ich własnego lekarstwa

„Mówiliście, że o 16:00, prawda? Jesteśmy spóźnieni?” zapytałam, zdezorientowana. „Wygląda na to, że impreza się kończy.”
Brittany wymieniła szybkie spojrzenie z Tylerem, po czym szeroko się uśmiechnęła. „Ach, postanowiliśmy przyspieszyć nieco sprawy.”
Tyler skinął głową. „Tak, idziemy wszyscy do tego nowego miejsca w centrum. Wy możecie zostać i pilnować dzieci. A, dzieci gości też.”

Zamurowało mnie. To nie była prośba. To nie była nawet dyskusja. To było oczekiwanie, że zostaniemy opiekunami nie tylko naszych wnuków, ale i dzieci ich przyjaciół.
Jeden z ich przyjaciół nachylił się i powiedział: „Dzięki wielkie! Opiekunowie są teraz tacy drodzy.”
Mark i ja wymieniliśmy spojrzenia. Jego szczęka była napięta, ale nic nie powiedział.

Odruchowo odchrząknęłam i uśmiechnęłam się.
Brittany wyglądała na zadowoloną, szybko chwyciła swoją torebkę. „Świetnie! Dzieci są w piwnicy, oglądają film. Jest pizza w lodówce, jeśli znowu będą głodne.”
„Ile dokładnie dzieci?” zapytałam.

„Tylko siedem,” odpowiedział Tyler swobodnie, już w połowie drogi do wyjścia. „Wrócimy przed północą. Może.”
I tak po prostu wyszli, drzwi samochodowe zatrzasnęły się na podjeździe,Mój zięć i jego żona namówili mnie i mojego męża na opiekę nad dziećmi – więc daliśmy im posmakować ich własnego lekarstwa zostawiając nas stojących w ich kuchni otoczonych brudnymi naczyniami i cichymi odgłosami dzieci bawiących się na dole.

Kiedy tylko ich samochody odjechały, Mark spojrzał na mnie, jego twarz zaróżowiona z gniewu.

„Czy oni naprawdę właśnie oszukali nas, żeby zostać opiekunami?”
Kiwnęłam głową, nadal przetwarzając to, co się stało. „Nawet nas nie zapytali. Po prostu założyli, że to zrobimy.”
„Nie powinniśmy tego po prostu cicho zaakceptować,” powiedział Mark, jego głos niski i kontrolowany. „To nie w porządku.”
„Masz rację,” zgodziłam się, ale wtedy zaświtał mi genialny pomysł, jak odwrócić sytuację.

Uśmiechnęłam się, tłumacząc Markowi swój plan.
„To genialne, Jenny. Zróbmy to!”
„Nie mogę się doczekać, by zobaczyć ich miny,” zaśmiałam się. „Ale najpierw zadbajmy, by dzieci były dobrze zaopiekowane.”
Mark kiwnął głową, jego gniew łagodniał. „Dzieci nie powinny cierpieć, bo ich rodzice są niegrzeczni.”

Spędziliśmy następne kilka godzin, bawiąc się z dziećmi, które były mieszanką naszych dwóch wnuków i pięciu innych dzieci w wieku od czterech do ośmiu lat.

Mój zięć i jego żona namówili mnie i mojego męża na opiekę nad dziećmi – więc daliśmy im posmakować ich własnego lekarstwa
Zaserwowałam im zdrową kolację. Potem Mark i ja nadzorowaliśmy mycie zębów i czytanie na dobranoc.
O 21:30 wszystkie siedem dzieci było już w śpiworach i łóżkach, głęboko śpiących.

Potem razem posprzątaliśmy kuchnię i salon, zmywając naczynia i zbierając porozrzucane kubki i talerze. Nie dlatego, że czuliśmy się zobowiązani, ale ponieważ chciałam, aby dom był idealnie czysty na to, co miało nastąpić.
O 22:30 wzięłam telefon i zadzwoniłam do Brittany.

Mój zięć i jego żona namówili mnie i mojego męża na opiekę nad dziećmi – więc daliśmy im posmakować ich własnego lekarstwa
Odpowiedziała przy trzecim dzwonku. W tle słychać było muzykę i śmiechy. „Halo?”
Zatrzymałam oddech dramatycznie. „Brittany! To katastrofa! Musisz wrócić do domu natychmiast!”

Koniec tej historii wkrótce, ale… co zrobią, kiedy odkryją, co ich czeka?

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z przyjaciółmi:
Ciekawe historie