PO TYM, JAK WPROWADZILIŚMY ZASADY DOTYCZĄCE GRY, ABY NASZ SYN SPĘDZAŁ MNIEJ CZASU PRZED EKRANEM, MYŚLELIŚMY, ŻE MAMY WSZYSTKO POD KONTROLĄ. ALE POTEM ODKRYLIŚMY STRACH NA WRÓBLE SIEDZĄCEGO PRZY JEGO BIURKU, A NIEDŁUGO POTEM POLICJA ZAPUKAŁA DO NASZYCH DRZWI.

Rodzicielstwo nastolatków jest wystarczająco trudne, bez konieczności radzenia sobie z wyrafinowanymi sztuczkami. Ale to, co zrobił nasz syn, tak naprawdę doprowadziło do tego, czego z mężem chcieliśmy dla niego.
Mój 13-letni syn, Noah, stał się pełnoprawnym nastoletnim pustelnikiem, który żył tylko grami komputerowymi. Jego pokój zamienił się w jaskinię (i tak też pachniał). Ponadto, światło monitora do gier nigdy się nie wyłączało.
Jeśli nie siedział zamknięty w swoim pokoju, krzycząc na wirtualnych bohaterów, to siedział na krześle, wciągając chipsy jak odkurzacz.

Próbowałam zainteresować go czymś innym, zaczynając rozmowę o „uczuciach”. Nie zadziałało. Mój mąż próbował podejścia „zabawnego taty” z obietnicą wyjścia na mecz baseballowy, jeśli Noah złapie piłkę z nim na dworze. To też nie zadziałało.0
Niestety, nasz syn zmieniał się w grzyba na naszych oczach, a ja nie mogłam już tego dłużej znosić. Niektórzy rodzice byliby zadowoleni z dziecka, które nie hałasuje i radzi sobie samo.
To prawda, Noah był dość niezależny jak na chłopca-gamera, a jego pokój był zawsze uporządkowany, mimo że pachniał nastoletnim potem.
Ale nie jadł dobrze, chyba że były to śmieciowe jedzenie, i po prostu nie wychodził na dwór. Był też tak blady, że mógłby nazywać się hrabią Orlokiem.

Zatem wymyśliłam PLAN. Zawahałam się, bo nie byłam fanką bycia taką surową mamą wobec dobrego dziecka, ale z mężem w końcu podjęliśmy decyzję.
Zdecydowaliśmy się całkowicie zabronić jego ulubionej gry. Koniec z „League of Whatever”. Tak, to było dość surowe, a Noah protestował jak nigdy przedtem. Kiedy to nie zadziałało, przestał z nami rozmawiać. Zamknął się też w swoim pokoju, trzaskając drzwiami.
Zadrżałam za każdym razem, gdy trzaskał drzwiami. Ale nasz syn zaczął robić to coraz częściej, co oznaczało, że wychodził ze swojego pokoju, aby to zrobić.
Mój mąż się martwił, ale ja powiedziałam, że to idealne.
Noah pozostał wkurzony przez kolejne kilka dni i ledwie z nami rozmawiał, ale szybciej niż się spodziewałam, zmienił się. Czas, który spędzał poza swoim pokojem, zaczął być coraz częstszy. Raz nawet usiadł obok swojego ojca w zupełnej ciszy i oglądał cokolwiek było w telewizji.

To był kolejny ekran, ale przynajmniej spędzał czas z innymi ludźmi. W końcu zaczął wychodzić na dwór, mówiąc: „Idę na trochę świeżego powietrza”.
Brzmiało to podejrzanie jak: „Reinwencję siebie jako towarzyskiego motyla i zaczynam od nowa”. Może miał nadzieję, że zmienimy zdanie o zakazie, jeśli będzie grzeczny. Ale nie mieliśmy zamiaru tego zrobić; nasz plan działał.
Za każdym razem, gdy wychodził z domu, z mężem wymienialiśmy spojrzenia. Wiedzieliśmy, że coś knuje.
„On próbuje się wymknąć, żeby grać gdzie indziej” – powiedziałam do męża.
Zmarszczył nos. „Możliwe, ale lepiej pójść grać z kolegą, niż siedzieć w domu. Prawda? Trzymajmy go na oku, na razie” – odpowiedział.
Zgodziłam się, ale pewnego wieczoru, około dwóch tygodni po wprowadzeniu zakazu grania, przechodziłam korytarzem i zauważyłam, że drzwi Noah były lekko uchylone. To było nietypowe.
Jego krzesło było obrócone w stronę ekranu, a na nim siedziała postać w kapturze, nieruchoma. Ekran był zupełnie pusty, więc podeszłam bliżej i dotknęłam jego ramienia.
Mrugnęłam, a potem stłumiłam śmiech. To był strach na wróble, a dokładniej, bluza zarzucona na mopa. Poduszkami wypełniono przestrzeń, tworząc sylwetkę. Mój mały spryciarz zbudował fałszywą postać, żeby nas oszukać, i wymknął się w nocy.
To była jego metoda buntu przeciw zakazowi grania. Ale zamiast być wściekła, byłam zachwycona!
Zachowywał się jak prawdziwy nastolatek i może naprawdę zaczynał więcej towarzysko spędzać czas!
Poszłam do sypialni i opowiedziałam mężowi. Chciał go skarcić, ale miałam inny pomysł. „Nie konfrontujmy go jeszcze. Niech myśli, że nas oszukuje! To lepsze niż terapia” – zasugerowałam.
Zgodził się niechętnie, ale widziałam, że był zmartwiony.
Noah wymykał się przez kilka nocy z rzędu, zawsze zostawiając stracha na wróble na miejscu. Wracał z wystarczającą ilością czasu, aby się trochę przespać, zanim obudziłam go do szkoły.
Wkrótce jednak zaczęłam martwić się o jego kolegów, których spotykał, lub miejsca, w które chodził. Więc postanowiliśmy go śledzić, gdy następnym razem „szedł na świeże powietrze” w nocy.

Byliśmy ostrożni, jeżdżąc powoli i na bezpieczną odległość, żeby nie zauważył naszego samochodu. Dotarł do lokalnego parku, tylko pięć minut od naszego domu.
Zmarszczyłam brwi, zdezorientowana, ponieważ to nie było to, czego się spodziewałam. Myślałam, że pójdzie do kolegi, żeby dalej grać.
Zamiast tego, mój syn usiadł na najbliższej ławce oświetlonej latarnią, trzymając szkicownik w ręku i zaczął rysować.
Nacisnęłam męża. „Od kiedy Noah rysuje?”
Wzruszył ramionami, ale wskazał na naszego syna i wyszeptał: „A kto to ta dziewczyna?”
